suvka blog

Twój nowy blog

Namaste

11 komentarzy

Juz za chwileczke, juz za momencik…koncze pakowanie, odblokowywanie komorki, drukowanie dokumentow, biletow, ubezpieczen, potwiedzen. W miedzyczasie wysciskuje psa na najblizsze dwa i pol tygodnia. Pies sie smetnie przemyka pomiedzy plecakami i niesmialo merda koncowka ogona, wie chlopak, ze cos sie szykuje.

Ciezko jest mi sie z nim rozstawac. Az mi sie lza w oku kreci i nos robi czerwony. Na swieta w Houston planuje go zabrac ze soba. Tym razem przeczesalismy rzesze znajomych, ktorzy mogliby sie nim zaopiekowac i w okoncu udalo sie nam znalezc kogos, kto bedzie mieszkal w naszym domu pod nasza nieobecnosc. W sumie wyjscie z gatunku „i owca syta i wilk caly”. Chlopak niedawno wrocil z wedrowki po krajach europejskich, jest bezrobotny i bez mieszkania. Od powrotu koczuje u swojego brata, a naszego znajomego, wiec przyda sie mu 200USD i chata na 2 tygodnie a i bratowa sie ucieszy. Jedyny problem jest w tym, ze Josh planuje tygodniowy wyjazd na swieta na farme rodzicow w Idaho i zabierze Tuck’a ze soba. Na farmie jak to na farmie psom do domu nie wolno wchodzic i musza spac w garazu…az mi sie serce kraje. No ale, staram sie myslec ze bedzie dobrze.

Jeszcze 1 godzina w pracy (malo produktywna jestem dzisiaj), powrot do domu, dokanczanie pakowania i sprzatanie domu, kapiel na zapas na 2 dni i lecimy: 9:40PM – PDX – EWR – LHR – BOM – UDR. Upraszam o trzymanie kciukow i duzo pozytywnych mysli za bezpieczna podroz (w sumie 11 przelotow w 2 tygodnie) i cudowne wrazenia!! Bo jak nigdy wczesnie…tym razem sie bardzo denerwuje! Serdecznie wszystkich pozdrawiam!

I am getting older

10 komentarzy

Umowilam sie wczoraj na obiad z przyjaciolka, ktora niedawno wrocila z Indii. Mialysmy dopracowywac szczegoly baby shower, ktore razem urzadzamy oraz wysluchac jej relacji z Indii. Niestety dziewczyna nie mogla wyjsc z pracy przed siodma wiec glodna i zziebnieta wybralam sie na ten obiad sama. Do tej pory niespecjalnie lubilam jesc sama posilki w restauracji, zawsze czulam sie jakos tak niezrecznie. Tymczasem wczoraj bylo zupelnie inaczej. Zamowilam sobie appetizer oraz danie glowne i spokojnie je zjadlam. Potem skojarzylam, ze to prawdziwy znak czasow dla mnie. Dzisiaj sa moje urodziny i chyba rzeczywiscie jestem juz starsza.

niedzielnie

11 komentarzy

z cyklu szybki i pyszny obiad:
Kupujeymy filet z sablefish z alaski (a.k.a black cod – niezagrozony, ekologiczne rozwiazanie dla mojej ulubionej ryby chilean sea bass, ktora jest bardzo, bardzo zagrozona), solimy, pieprzymy i posypujemy jakas przyprawa, ja bardzo lubie etiopska berbere, odstawiamy na bok. Do michy wkladamy pokrojone w gruba kostke pomidory razem z sokiem, cienko pokrojone szalotki, zmiazdzony czosnek, kapary, do tego jakies ziola, ja wlozylam estragon i pietruche, sol, pieprz, ocet i oliwe, odstawiamy. Obieramy i kroimy w gruba kostke ziemniora – gotujemy. Na duzej patelni rozgrzewamy oliwe, kladziemy rybe brzuchem do dolu (tzn skora do gory), po kilku minutach gdy sie zabrazowi (na zloto) odwracamy ja brzuchem do gory i przykrywamy (na srednio – mocnym ogniu, ja dodatkowo wlozylam dwa pokrojone borowiki, ktore nam sie wczoraj udalo znalezc w okolicach Mt Hood*). Po kolejnych kilku minutach dodajemy pomidory z dodatkami i znowu przykrywamy patelnie. Od tej chwili na wyczucie sprawdzamy czy ryba jest gotowa (powinna byc soczysta i „flaky” – rozwarstwiona?). Na talerzu kladziemy kilka listkow aruguli, zemniaczki w kostke i przykrywamy filetem. Na koncu artystycznie ukladamy sos i pomidory. Calosc zajmuje raptem 30 minut i jest pyszna.

* wczoraj na szlaku Gnarl Ridge, w okolicachh Mt Hood nasz pies sie zamienil w malego, bialego misia. Na szlaku bylo duzo czarnych jagod, ktorymi sie blogo obzeralismy. Pies na poczatku uwaznie nas obserwowal po czym szybko znalazl sobie swoj krzaczek, usiadl i zaczal zajadac jagody. Wygladal przy tym bardzo slodko. 

wakacje

16 komentarzy

No i stalo sie, bilety na podroz do Indii zostaly zakupione. Planowany wyjazd 19tego listopada. Lot do Nowego Jorku sponsorowany jest przez mile lotnicze z Continental a z Nowego Jorku do Bombaju na Virgin Atlantic. Nigdy wczesniej nie lecialam Virgin Atlantic, ciekawa jestem tych linii. Wstepne itinerary zaklada 60% czasu w stanie Rajasthan i reszte w stanie Kerala plus dzien lub dwa w Bombaju. Mam nadzieje, ze nie bedzie zadnych zamieszek na tle religijnym, politycznym czy jakimkolwiek innym, no i mam nadzieje, ze mnie delhi belly nie dopadnie bo w sumie przez caly czas bedziemy w podrozy i malo bedzie okazji do intymnych spotkan z muszla klozetowa. W Tanzanii nie mialam zadnych problemow a pilismy wyciskany sok z trzciny cukrowej i imbiru prosto z wiadra z duza bryla lodu  na ulicy, wiec moze i teraz bedzie dobrze. Na wszelki wypadek wezmiemy ze soba filtr do wody.

Kolibry

7 komentarzy

Odkrylismy wczoraj w Hood River przemila kafejke serwujaca rewelacyjne sniadania. Kafejka nazywa sie Good News Garden Cafe i miesci sie na terenie szkolki roslinnej pod podobna nazwa (Good News Gardening). Zjedlismy sobie na sniadanie, ja: omlet ze szpinakiem, tost wieloziarnisty z dzemem jezynowym do tego bajerancka  miseczka z owocami a maz rozkosznie wygladajaca granole z jogurtem, owocami, miodem. Tost byl zrobiony na chlebie, ktory sie nazywal Dave’s Killer Bread. Czulam sie jak w bajce disnejowskiej, bo siedzielismy na tarasie, skapani porannym sloncem, wokol nas bylo pelno przepieknych sadzonek i  roslinnych kombinacji ozdobnych, widok sie roscieral na mt hood oraz sady gruszkowe a do tego nad nami fruwaly przekomarzajace sie grupki kolibrow. Nigdy wczesniej nie widzialam tak duzej ilosci kolibrow, ktore nie wykazywaly zadnego strachu przed ludzmi. Zauwazylam, ze bardzo lgney do ladnego krzaku ozdobnego, ktory sie nazywa Tutti Frutti Hyssop. Kafejka kompostuje wszystkie resztki z jedzenia (za wyjatkiem miesa), serwetki, kubeczki i co tylko sie da i potem to przerabia na ziemie kompostowa do sadzonek. Bardzo, bardzo sympatyczne miejsce i wszystim odwiedzajacym okolice Portland i Hood River serdecznie je polecam. Moze Ania2000 bedzie miala okazje sie wybrac.

igrzyska

2 komentarzy

ogladamy z mezem igrzyska i sie spieramy jakie powinny byc kryteria udzialu. Ja uwazam, ze kazde panstwo powinno miec tylko jednego reprezentanta w konkurencji a on, ze igrzyska to nie jest kwestia konkurencji miedzynarodowej a raczej wybierania najlepszych sportowcow i kazdy kto sie kwalifikuje powinien miec mozliwosc wystartowania. Chociaz po cichu troche przyznaje mu racje, to jednak najbardziej lubie ogladac te zawody, ktore maja duze urozmaicenie narodowe startujacych zawodnikow, jak chocby dzisiejszy bieg eliminacyjny mezczyzn na 800 metrow, a nie te gdzie na 8 startujacych uczestnikow 3 sa z Jamajki i 3 z USA.

gruzja

2 komentarzy

od kilku dni sledze wszystkie newsy na temat Gruzji i ataku Rosjanow i strasznie mnie to wszystko przybija.
Jak to sie skonczy?

Polowa lata za nami, cukinii wszedzie w brod, wiec od tygodnia celebrujemy jej dostatek praktycznie w kazdej mozliwej potrawie. Sama cukinii nie hoduje, bo pomidory, taras  i psi wybieg zajely wiekszosc ogrodu, ale znajomi z pracy, ktorzy maja wieksze posiadlosci, dostarczaja tego przyjemnego warzywa w duzych ilosciach.

Ostatnio zafascynowala mnie potrawa, ktorej pierwszy raz skosztowalam w rewelacyjnej weganskiej restauracji Nutshel
http://www.nutshellpdx.com/menu.html
 Potrawa zwie sie Zucchini Carpaccio i jest niesamowicie prosta w przyrzadzeniu. Bierzemy cukinie, myjemy ja, odkrajamy koncowki, odkrajamy jeden z bokow i tniemy na  cienkie plastry (ja uzywam noza do twardego sera, dzieki temu te plastry sa dosc rowne). Pokrojone plastry podgotowuje na parze 90 sekund (dziele to na kilka sesji, nie wszystkie na raz), zeby byly chrupkie. W miseczce mieszam ocet szampanski, cienko pokrojone szalotki, oliwe, sol i pieprz. W szklanym naczyniu smaruje tym sosem warstwy cukinii, przekladam bazylia i orzeszkami pine nuts (ostatnia warstwe dosc szczodrze posypuje bazylia i pine nuts). Odstawiam do lodowki na godzine zeby bylo zimne, bo musi byc chlodne inaczej traci na smaku. Smacznego, moze ktos sie skusi!

blotko

6 komentarzy

Poczatek kwietnia w Portland jest troche w stylu „kwiecien plecien co przeplata troche zimy troche lata” – z tym, ze tego lata to jest zdecydowanie mniej. Nadal wiec nosze zimowe swetry z golfem, co mi akurat nie przeszkadza bo kocham swetry z golfem, przeszkadza mi natomiast to, ze ilekroc biore psa do lasu to przynosze las do domu. Tak to jakos ladnie nawet brzmi, ale w praktyce nic w tym przyjemnego.

Gdy idziemy z psem do lasu kazde z nas ma inna opinie co mamy w tym lesie robic – ja chce przebiec/przetruchtac 5 mil bez kolki w boku i skrecenia kostki w sliskim i mlaskajacym blotku natomiast Tucky chce przeplynac kazda kaluze, przeczolgac sie przez mlaskajace blotko i na koniec wytarzac sie w podsciolce lesnej, ktora ma to do siebie, ze sie jej nie da wyplukac z siersci. Na zakonczenie, juz po wskoczeniu do samochodu pies otrzasa sie dokladnie a ja przeklinam. Po powrocie do domu trzeba psa wyplukac uzywajac weza ogrodowego i lodowatej wody. Jest to dosc zmudna procedura, w trakcie ktorej Tucky przybiera poze psa cierpiacego a mnie kostnieja paluchy. I tak dwa razy w tygodniu.

Swieta

7 komentarzy

W tym roku nie bedziemy mordowac choinki, piec ciastek, wieszac lampek i bombek, nie bedziemy zakladac swiatelek na dach. W tym roku po raz pierwszy od 7 lat spedze wigilie przy rodzinnym stole z mama, tata, siostra, szwagrem, bablem, rodzicami szwagra, teksem i malym, zajadlym psem. 7 lat temu byla nas tylko czworka i maly zajadly pies. Teraz rodzina sie rozrosla. Moj psiak zostanie tutaj, bede tesknic za kochana morda a nuz przemowi ludzkim glosem o polnocy w wigilie a mnie przy tym nie bedzie. Przyjaciolka i jej maz wielkodusznie zaofiarowali sie zaopiekowac Tuckim. Sami maja dwa psy, z moim na dostawke beda miec niezla rozrywke.

Wylatujemy za 7 dni a ja jestem zupelnie nieprzygotowana. Korzystajac z postoju we Franfurcie pierwsze 5 dni naszych zimowych wakacji spedzimy w Bawarii (Munich i Fussen) na co bardzo sie ciesze bo nigdy nie bylam. W Polsce wybedziemy z siorka i szwagrem na kilka dni do Zakopanego i na Slowacje. Potem Krakow z rodzina. Mam nadzieje, ze pogoda nam dopisze, bo garderoby nie mam specjalnie dostosowanej do srogich zim.

Zycze wszystkim spokojnych i milych Swiat Bozego Narodzenia oraz bardzo udanego Nowego Roku 2008.
Alez czas szybki leci.


  • RSS