suvka blog

::księga gości::

2008
listopad
październik
wrzesień
sierpień
kwiecień
2007
grudzień
listopad
wrzesień
maj
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
luty
2005
październik
czerwiec
maj
marzec
styczeń
2004
grudzień
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
Namaste
Juz za chwileczke, juz za momencik...koncze pakowanie, odblokowywanie komorki, drukowanie dokumentow, biletow, ubezpieczen, potwiedzen. W miedzyczasie wysciskuje psa na najblizsze dwa i pol tygodnia. Pies sie smetnie przemyka pomiedzy plecakami i niesmialo merda koncowka ogona, wie chlopak, ze cos sie szykuje.

Ciezko jest mi sie z nim rozstawac. Az mi sie lza w oku kreci i nos robi czerwony. Na swieta w Houston planuje go zabrac ze soba. Tym razem przeczesalismy rzesze znajomych, ktorzy mogliby sie nim zaopiekowac i w okoncu udalo sie nam znalezc kogos, kto bedzie mieszkal w naszym domu pod nasza nieobecnosc. W sumie wyjscie z gatunku "i owca syta i wilk caly". Chlopak niedawno wrocil z wedrowki po krajach europejskich, jest bezrobotny i bez mieszkania. Od powrotu koczuje u swojego brata, a naszego znajomego, wiec przyda sie mu 200USD i chata na 2 tygodnie a i bratowa sie ucieszy. Jedyny problem jest w tym, ze Josh planuje tygodniowy wyjazd na swieta na farme rodzicow w Idaho i zabierze Tuck'a ze soba. Na farmie jak to na farmie psom do domu nie wolno wchodzic i musza spac w garazu...az mi sie serce kraje. No ale, staram sie myslec ze bedzie dobrze.

Jeszcze 1 godzina w pracy (malo produktywna jestem dzisiaj), powrot do domu, dokanczanie pakowania i sprzatanie domu, kapiel na zapas na 2 dni i lecimy: 9:40PM - PDX - EWR - LHR - BOM - UDR. Upraszam o trzymanie kciukow i duzo pozytywnych mysli za bezpieczna podroz (w sumie 11 przelotow w 2 tygodnie) i cudowne wrazenia!! Bo jak nigdy wczesnie...tym razem sie bardzo denerwuje! Serdecznie wszystkich pozdrawiam!
suvka 2008-11-19 22:58:56
skomentuj (11)
I am getting older
Umowilam sie wczoraj na obiad z przyjaciolka, ktora niedawno wrocila z Indii. Mialysmy dopracowywac szczegoly baby shower, ktore razem urzadzamy oraz wysluchac jej relacji z Indii. Niestety dziewczyna nie mogla wyjsc z pracy przed siodma wiec glodna i zziebnieta wybralam sie na ten obiad sama. Do tej pory niespecjalnie lubilam jesc sama posilki w restauracji, zawsze czulam sie jakos tak niezrecznie. Tymczasem wczoraj bylo zupelnie inaczej. Zamowilam sobie appetizer oraz danie glowne i spokojnie je zjadlam. Potem skojarzylam, ze to prawdziwy znak czasow dla mnie. Dzisiaj sa moje urodziny i chyba rzeczywiscie jestem juz starsza.
suvka 2008-10-24 19:45:54
skomentuj (10)
niedzielnie

z cyklu szybki i pyszny obiad:
Kupujeymy filet z sablefish z alaski (a.k.a black cod - niezagrozony, ekologiczne rozwiazanie dla mojej ulubionej ryby chilean sea bass, ktora jest bardzo, bardzo zagrozona), solimy, pieprzymy i posypujemy jakas przyprawa, ja bardzo lubie etiopska berbere, odstawiamy na bok. Do michy wkladamy pokrojone w gruba kostke pomidory razem z sokiem, cienko pokrojone szalotki, zmiazdzony czosnek, kapary, do tego jakies ziola, ja wlozylam estragon i pietruche, sol, pieprz, ocet i oliwe, odstawiamy. Obieramy i kroimy w gruba kostke ziemniora - gotujemy. Na duzej patelni rozgrzewamy oliwe, kladziemy rybe brzuchem do dolu (tzn skora do gory), po kilku minutach gdy sie zabrazowi (na zloto) odwracamy ja brzuchem do gory i przykrywamy (na srednio - mocnym ogniu, ja dodatkowo wlozylam dwa pokrojone borowiki, ktore nam sie wczoraj udalo znalezc w okolicach Mt Hood*). Po kolejnych kilku minutach dodajemy pomidory z dodatkami i znowu przykrywamy patelnie. Od tej chwili na wyczucie sprawdzamy czy ryba jest gotowa (powinna byc soczysta i "flaky" - rozwarstwiona?). Na talerzu kladziemy kilka listkow aruguli, zemniaczki w kostke i przykrywamy filetem. Na koncu artystycznie ukladamy sos i pomidory. Calosc zajmuje raptem 30 minut i jest pyszna.

* wczoraj na szlaku Gnarl Ridge, w okolicachh Mt Hood nasz pies sie zamienil w malego, bialego misia. Na szlaku bylo duzo czarnych jagod, ktorymi sie blogo obzeralismy. Pies na poczatku uwaznie nas obserwowal po czym szybko znalazl sobie swoj krzaczek, usiadl i zaczal zajadac jagody. Wygladal przy tym bardzo slodko. 


suvka 2008-09-15 04:22:18
skomentuj (11)
wakacje
No i stalo sie, bilety na podroz do Indii zostaly zakupione. Planowany wyjazd 19tego listopada. Lot do Nowego Jorku sponsorowany jest przez mile lotnicze z Continental a z Nowego Jorku do Bombaju na Virgin Atlantic. Nigdy wczesniej nie lecialam Virgin Atlantic, ciekawa jestem tych linii. Wstepne itinerary zaklada 60% czasu w stanie Rajasthan i reszte w stanie Kerala plus dzien lub dwa w Bombaju. Mam nadzieje, ze nie bedzie zadnych zamieszek na tle religijnym, politycznym czy jakimkolwiek innym, no i mam nadzieje, ze mnie delhi belly nie dopadnie bo w sumie przez caly czas bedziemy w podrozy i malo bedzie okazji do intymnych spotkan z muszla klozetowa. W Tanzanii nie mialam zadnych problemow a pilismy wyciskany sok z trzciny cukrowej i imbiru prosto z wiadra z duza bryla lodu  na ulicy, wiec moze i teraz bedzie dobrze. Na wszelki wypadek wezmiemy ze soba filtr do wody.
suvka 2008-09-01 21:31:23
skomentuj (16)
Kolibry
Odkrylismy wczoraj w Hood River przemila kafejke serwujaca rewelacyjne sniadania. Kafejka nazywa sie Good News Garden Cafe i miesci sie na terenie szkolki roslinnej pod podobna nazwa (Good News Gardening). Zjedlismy sobie na sniadanie, ja: omlet ze szpinakiem, tost wieloziarnisty z dzemem jezynowym do tego bajerancka  miseczka z owocami a maz rozkosznie wygladajaca granole z jogurtem, owocami, miodem. Tost byl zrobiony na chlebie, ktory sie nazywal Dave’s Killer Bread. Czulam sie jak w bajce disnejowskiej, bo siedzielismy na tarasie, skapani porannym sloncem, wokol nas bylo pelno przepieknych sadzonek i  roslinnych kombinacji ozdobnych, widok sie roscieral na mt hood oraz sady gruszkowe a do tego nad nami fruwaly przekomarzajace sie grupki kolibrow. Nigdy wczesniej nie widzialam tak duzej ilosci kolibrow, ktore nie wykazywaly zadnego strachu przed ludzmi. Zauwazylam, ze bardzo lgney do ladnego krzaku ozdobnego, ktory sie nazywa Tutti Frutti Hyssop. Kafejka kompostuje wszystkie resztki z jedzenia (za wyjatkiem miesa), serwetki, kubeczki i co tylko sie da i potem to przerabia na ziemie kompostowa do sadzonek. Bardzo, bardzo sympatyczne miejsce i wszystim odwiedzajacym okolice Portland i Hood River serdecznie je polecam. Moze Ania2000 bedzie miala okazje sie wybrac.
suvka 2008-08-24 22:33:18
skomentuj (7)
igrzyska
ogladamy z mezem igrzyska i sie spieramy jakie powinny byc kryteria udzialu. Ja uwazam, ze kazde panstwo powinno miec tylko jednego reprezentanta w konkurencji a on, ze igrzyska to nie jest kwestia konkurencji miedzynarodowej a raczej wybierania najlepszych sportowcow i kazdy kto sie kwalifikuje powinien miec mozliwosc wystartowania. Chociaz po cichu troche przyznaje mu racje, to jednak najbardziej lubie ogladac te zawody, ktore maja duze urozmaicenie narodowe startujacych zawodnikow, jak chocby dzisiejszy bieg eliminacyjny mezczyzn na 800 metrow, a nie te gdzie na 8 startujacych uczestnikow 3 sa z Jamajki i 3 z USA.
suvka 2008-08-22 06:40:59
skomentuj (2)
gruzja
od kilku dni sledze wszystkie newsy na temat Gruzji i ataku Rosjanow i strasznie mnie to wszystko przybija.
Jak to sie skonczy?
suvka 2008-08-15 06:30:40
skomentuj (2)
Links
Glodna Hjuston
Ania z Kalifornii
Hjuston
Vilq
Pursulka
Futrzak
Sunshine
Thernity
Ania